Obserwatorzy

wtorek, 26 stycznia 2010

trochę słońca

Nareszcie!! Dziś był u nas słoneczny dzień...choć troszkę zbyt mroźny ..przynajmniej o 5 rano za bardzo. Cóz potrafi zdziałać jeden słoneczny dzień? Dla mnie dużo....mam duuużo lepszy nastroj..nastawienie do życia itp. Cieszy mnie to bardzo bo niepokojąco zbliżała mi się moja podstępna depresja...niby się człowiek broni ale jak taka raz dopadnie to niełatwo się uwolnić. Ale poszła....a kysz. :) Wyjaśniła mi się jedna sprawa z czego się bardzo cieszę...bo nie lubię niepewności. Poczytałam komentarze zostawione mi tutaj - znowu powód do uśmiechu. Ot dobry dzień. Najbardziej cieszy się mój pies....bo wreszcie na niego nie krzyczę. :)
Troszkę tylko mało czasu na wszystko...mam wrażenie że ucieka mi. Cóż..mam problem z organizacją czasu...i z tym coś trzeba zrobić.. chyba mniej spać hihih
A teraz kolczyki słoneczne...zrobione w twórczym szale zaraz po zielonych jadeitach. :)

niedziela, 24 stycznia 2010

cosik uplotłam

Możecie się śmiać ;) - próby dość nieudolne. Wrapping nie jest moim przeznaczeniem, ale co mi szkodzi spróbować...tyle metrów drutu mam w domu.
Pierwszy komplet zrobiony parę miesięcy temu, malutki i prosty. Owinięty tak jak widać, nierówno...ale jakoś się nie przykładałam. Na zdjęciach wygląda gorzej niż w rzeczywistości, bardzo widać nierówności i pokaleczony drut. Jest mój i często go noszę bo mi pasuje do wszystkiego.

A toto zrobiłam niedawno - wisiorek. Taki bez planu, robiony w czasie jak wczytywała się moja gra - bo ostatnio gram jak szalona. Też troszkę zmaltretowany i owinięty niekoniecznie równo (delikatnie powiedziane hihih) ..ale wszystko w celach ćwiczebnych.

Dla mnie w tym całym wire-wrappingu za mało miejsca na improwizację...a ja ją bardzo lubię. Ale i tak mnie go niego ciągnie. :)

czwartek, 21 stycznia 2010

kosteczkowo-onyksowo

Nie chce mi sie nic nadal...więc nadal moje starocie. :) Pracować mi się nie chce, hobby mnie nie pociąga...hmm. Niech sie ta zima skończy. Do tego ja strasznie marznę, wiecznie mi zimno. Nie mogę się do tego przyzwyczaić..teraz to nawet mojemu psu zimno choć futrzaty okrutnie. :)  Częściowo chyba przez to zimno czuję się....marnie. Nudzi mnie troszkę kolczykowanie...trochę tęsknię za szydełkiem, ale jakos nie mam pomysłów ani az tyle czasu. Przeczekac....
Mam zrobić różowe kolczyki - dla dziecka...i jakos nie mogę się zebrać. I mam poszukać delfinków na bransoletkę...ale brak mi wytycznych.
Przyszły mi piękne kamyczki z mojego ulubionego sklepiku - ha i znowu dostałam gratis, a zamówienie było malutkie. Ciesze się, dawno temu nauczyłam się cieszyć z drobiazgów....i dobrze.
onyksy

wtorek, 19 stycznia 2010

starocie zielone

U mnie też starocie. Nic nie robię, bo ledwo mi się udaje zwlec się z łóżka rano, dotrzeć do pracy i jeszcze pracowac. Resztkami sił, ale jakoś daję radę. Nie wiem co to...ale ta wieczna szarość za oknem na pewno nie pomaga...
Zrobiłam wczoraj szalone zakupy na allegro..koralikowe oczywiście :) ...Ale jak się człowiek szybko przyzwyczaja do wygód..W sklepach internetowych to wszystko do koszyka i jest..i wygoda. A na allegro - ile się naklikałam i ile mi to czasu zajęło. Chyba odwykłam. Ale zakupy są. Niestety z rozpędu dokupiłam jeszcze 4 książki...to się nazywa oszczędzanie a'la Ewa G! hihih A do tego co? Patrzę a tu mail z mojego ulubionego kamyczkowego sklepu.- nowości i to takie fajne...z trudem się powstrzymuję...Tak to jest, że jak mam humor podły to mnie ciągnie do zakupów.
Starocie z zielonego jadeitu fasetowanego, małych Swarków i srebra. Proste jak zwykle. :) Ale nie można mnie teraz podejrzewać o żadną fantazję niestety. 

wtorek, 12 stycznia 2010

biało-czarno

czyli jak na dworze :)
Kolczyki w takich kolorach mi powstały :) - uwielbiam koral biały i używałabym go więcej gdyby mi pasował do czegoś :) Nudno, ale nie chce mi się szydełkować...tylko kulki robię...ot brak chęci do tworzenia..bywa. To mnie niestety nie powstrzymuje przed zakupami....kamyczki ze sklepu marmad przyszły wczoraj...takie śliczne. Chyba magazynu będę potrzebowac niedługo na to ;)
PKP mnie dziś zaskoczyły pozytywnie...wycofali promocję ;p mam nadzieję że na dobre ;).

poniedziałek, 11 stycznia 2010

taka oto promocja PKP

"Promocja PKP - jedziesz dwa razy dłużej za tę samą cenę!" - oczywiście o ile się doczekasz na pociąg...no ja się akurat nie doczekałam. ;/ A mój pociąg startował z miejscowości oddalonej tylko o niecałe 15 km. Ale cóż....przeżyję jakoś. Dobrze, że miał mnie kto zawieźć do pracy. No i jestem. Chyba spróbuję wziąć pracę do domu - jak się da i odpuszczę sobie jazdę pociągiem w tym tygodniu. Tylko żeby się dało..
Nie powstrzymałam się przed zakupami....kupiłam kamyczki..nie wiem po co bo nic nie robię...ale nałóg to nałóg ;) A ze starych kamyczków i sreberka zrobiłam parę rzeczy. Fotki niestety marne bo nie mam czasu zrobić porządnych, a jak już znajdę chwilkę, to kot mi przeszkadza bo zalega mi na parapecie  - a nie mam serca go wywalać. :-)
Kolczyki które nie wiedzieć czemu kojarzą mi się ze smokami. To chyba przez zamiłowanie do fantasy. :)
Kule turkusu zielonego (pomylił mi się z chryzokolą), kulki onyksu i dużo srebra. 

piątek, 8 stycznia 2010

hurra..piątek ;)

czyli powód do radości :)- od rana szukam wszystkiego z czego można się cieszyć.
Tak przy okazji - Pani Renata z Unikalnych jak co roku wystawia Aukcje na WOŚP - są tu:  Aukcje WOŚP. Zapraszam :)
A to "sweter" na komórkę, którego nie zrobiłam sama :) bo mi się nie chce tak długo dziergać. Wydziergała to moja mama- zajmuje jej to chwilkę. Ja tylko koślawe kwiatki porobiłam i doczepiłam. No bo lubię kwiatki. :) Moja mama narobiła takich i innych komórczaków dużo - bo jej się spodobało - ale się gdzieś rozeszły i fotka tego mi została tylko.
I ratunkuuuu...ciągnie mnie na zakupy ;)

czwartek, 7 stycznia 2010

tym razem korale

Wytworzyłam jakiś czas temu bardzo proste, krótkie korale z dużych szydełkowych kul w kolorze zgniłej zieleni, małych drewnianych koralików i grubego sznurka jubilerskiego. Dawno nie robiłam korali, bo nie lubię się bawić z tymi supełkami, ale mam w domu tyle tych wielkich szydełkowych kul, że mi żal że tak leża bez sensu. A w pracy "Pity i inne Shity" bleee, które trzeba zrobić bo terminy...terminy to słowo którego nie znoszę. A tego czego najbardziej nie cierpię w tej robocie to tego, że myślisz że coś jest zrobione dobrze a po 2 latach ZUS Ci przysyła info o tym że masz cały rok do poprawiania. Niby nie tragedia, ale gorzej jak nie wiadomo jak to zrobic. Ja tam lubię jak szybko się dowiaduję, że mam błąd - wszystko przez to ze niestety mam tendencje do zamartwiania się na zapas.Chyb a by mi się przydał dłuuuugi urlop.
Myślę co by sobie kupić w prezencie na poprawę humoru, robienie kolczyków mi się chwilowo znudziło (bywa) więc mam chęć spróbować czegoś nowego...ale nie mogę się zdecydowac.:)

środa, 6 stycznia 2010

nadal to samo

nadal to samo...czyli niestety zmęczenie i brak..weny czy czegos takiego. Jestem zmęczona i padnięta...a śnieg za oknem wygląda tak fajnie i uspokajająco. Staram sie nastroić pozytywnie do życia...ale tak mi się chce spac ;).  Mam strasznie dużo pracy....i wnerwia mnie fakt że mogę się nie wyrobic. Ale panikować to ja umiem jak mało kto. ;/
Dawno dawno temu zrobiłam takie sreberkowo-kamyczkowe komplety dla "działu sprzedaży". Specjalnie pomysłowe to one nie są, raczej kalsyczne i proste ale za to łatwo dopasować do wszystkiego
1. czerwone: malutkie onyksy i jadeit (chyba)

2. Agat fioletowy i ametysty


Pozdrawiam wszystkich, lecę trochę pozaglądać do Was na ile mi czas pozwoli. Mam nadzieję, że macie lepsze humory niż ja. :)