Siedzę po uszy w papierach i po raz kolejny stwierdzam że nie nadaję sie na księgową...wiedziałam to od zawsze. Ale cóz... Tak mnie te rozliczenia stresują, że mi się żyć odechciewa - jakby to było warto się takim czymś martwić. Żeby się odstresowac szydełkuję koła...wielkie i małe - ostatnio z kryształkami. Kryształki kupiłam z okazji urodzin (czyli trochę poleżały) - i wreszcie się przydały. Mialam okazję wytłumaczyć męzowi, że to że cos leży jakiś czas nie oznacza że się nie przyda - on tak uważa i warczy na mnie z okazji każdych zakupów : "kupiłaś i leży" Ach te chłopy :)
Koła wieeeeeeelkie :)
I te mniejsze.
A to tylko połowa z tego co zrobiłam :) wiem że " na jedno kopyto" ale tak fajnie sie je robi. Jak tak dalej pójdzie będę je miała we wszystkich kolorach i odcieniach :)
pora wracać do łopaty ...kopię grządki, czas zielsko posiać :)
Makaron z krewetkami i pesto z bazylii
1 dzień temu
Extra, extra, moje ulubione to numer 2 :))
OdpowiedzUsuńjaka kolekcja ;)
OdpowiedzUsuńteż bym chciała umieć tak dziergać:) śliczne!
OdpowiedzUsuńwszystkie są wspaniałe
OdpowiedzUsuńAle piękne! Każda para mi się podoba. Czekam na kolejne do podziwiania. ;))
OdpowiedzUsuńWspaniałe. Wiem, że już Ci to wiele razy pisałam, ale uwielbiam Twoje szydełkowe korale. Są super.
OdpowiedzUsuńPERFECTOS, FELICIDADES POR TUS MANOS.
OdpowiedzUsuńUN SALUDO DESDE ESPAÑA.
hej , piękne kolczyki tworzysz, w jaki sposób chciałabyś się mi odwdzięczyć? naprawdę nie jest to koniecznie :)
OdpowiedzUsuń