Obserwatorzy

czwartek, 18 czerwca 2015

Mamy roczek. Czasu nie mamy nadal.
Czy kiedyś będzie czas na hobby?
Jesteśmy teraz tu:
http://ala-sztuka.blogspot.com/
Miało być inne miejsce ale coś tam nie gra....wiec jestto. Wymaga sporo pracy.
Pozdrawiam. 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

tym optymistycznym akcentem... :)

Wynoszę się stąd :) Ale nieee....tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. Zmieniam bloga, troszkę się sporo zmieniło w moim życiu..pora na nowe miejsce dla moich rękoczynów. A poza tym miejsce mi się kończy na zdjęcia. :)
Przygotowałam "coś" na dwa wyzwania, głownie na jedno...a potem odkryłam drugie i okazało się że może też pasuje. Zrobione z resztek, z tego co nabyłam ostatnio w sklepie typu "mydło, szydło i powidło" , ponieważ wszytkie moje przydasie, dziurkacze i papiery itp są w Polsce u siostry. Tak się urządziłam haha.
Szał kolorów i wzorów, ale troszkę po ciemku robione, i ogólnie ekspresowo bo mojej córce wyłażą zęby górne i ma katar na dokładkę.... i ciągle ją mam na rękach jak nie śpi....a śpi w dzień mało..PADAM!!

Taki NAPIS :) zwierzakowy, chyba troszkę przegiełam...ale mężu mówi że guuuuut ::) I tak mu nie wierzę, ale tak mi dzielnie kibicował, i starał się żebym zdążyła...że mu wybaczę ściemnianie.
Moja córka kocha zwierzaki, żyrafy, biedronki, zebry...wszystkie kontrastowe stwory są dla niej ciekawe.
Mamy na drzwiach wielką papierową biedronę nawet :) Dzieci są baardzo inspirujące.
Reakcja Mojego Skarba :) Jako tako widać. Dziecko troszkę zdziwione, ale ucieszone. Kolejne obrazki....do oglądania. Jutro 16 grudnia, 3 dni po moich urodzinach  Lenka kończy 6 miesięcy...hurrraaaa :)

Myślę że pasuje na wyzwanie w SCRAPCAFE, które jest do dziś :)


A że sówka jakimś cudem się tam zmieściła.....to pasuje być może  (mam nadzieję) na Wyzwanie z Gościem  w Scrapakivi...ptaszek jest z papieru z tego sklepu. :)  Inspiracja fotką taka:



Nowy blog będzie tutaj, jak mi dzieć pozwoli cokolwiek stworzyć i tam umieścic. Mam już wątpliwości czy kiedykolwiek to nastąpi. 

http://made-by-ewa.blogspot.de/

Bardzo wszytskim dziękuję za miłe słowa pod adresem mojej Panny. Bardzo mi jest miło. Postaram się zajrzeć na Wasze blogi i też zostawić kilka miłych słów. :)

Pozdrawiam i znikam....
marudzenia ciąg dalszy.

wtorek, 21 października 2014

czwartek, 26 czerwca 2014

Najnowsze dzieło.

i powod blogowej przerwy i to jeszcze dluuuugo, bo na razie idzie nam ciezko a nawet bardzo ciężko.
Przedstawiam Lenkę. Dziś ma 10 dni.
I do zobaczenia nie wiem kiedy.
Papa

poniedziałek, 12 maja 2014

znowu po przerwie :)

Coś ostatnio tak to u mnie jest. Szczerze mówiąc nie miaąm do tego głowy i czasu, życie w obcym kraju w momencie sporej życiowej zmiany nie jest lekkie. Często siedzę godzinami i czytam...bo nasze polskie przepisy czy zwyczaje to jedno a te tu to coś innego. A poza tym jestem wielka jak słonica i czasem nie chce mi się ruszyć z kanapy, szczególnie po powrocie z pracy. Teraz już mam wolne więc mam więcej czasu i nie jestem padnięta.
Poczyniłam jakiś czas temu karteczkę. To jest pierwsza moja karteczka sztalugowa, teraz już wiem nad czym muszę popracować więc nastąpna będzie lepsza :)
Miało być w miarę elegancko i kobieco i wyszło mi takie cóś... Ten napis na dole troszkę bym zmieniła ale musiałam dokończyc szybko i wyszło mi tak.

Pozdrawiam, szczególnie tych którzy mimo nieobecności o mnie pamiętają. :)

czwartek, 6 marca 2014

tylko karteczka

Mam dziś wolne i chyba jutro też...przymusowo.
Zrobiłam karteczkę dla dziecka..była w planie :)
Kiedyś się mam nadzieję nauczę równo naklejać...ale na razie jeszcze mam z tym problem.
Napis zdobyczny...znalazłam w pudełku.
Jestem w trakcie robienia drugiej, a w międzyczasie lakieruję nieszczęsną toaletkę. Jeszcze trochę warstw mi zostało.
Miłego dnia :) W Polsce chyba też wiosna jak u mnie ostatnio. Ptaszki śpiewają nam tu jak szalone.

sobota, 22 lutego 2014

ciesz się z tego co masz....

albo przynajmniej śmiej. :) Tekst z jakiejś piosenki, który lubię sobie powtarzać. Trenuję myślenie pozytywne....czyli to co niektórzy mają chyba wrodzone albo z jakiegoś innego powodu przychodzi im to bez trudu. Ja niestety nie należę do tego grona i muszę troszkę popracować nad tym.
Przedstawiam Wam koty, jedne z kolczyków, które miałam ze sobą w PL do dokończenia, i dokończyłam. Razem z nimi jeszcze kilka par decu na masie perłowej, którym postanowiłam ozdobić też tył i teraz wyglądają znacznie lepiej. Ale ich pokazywać nie będę bo już były na logu.
Kocurki...są duże. Kiedy kupowałam te bazy to myślałam ze są mniejsze. Nie znam szczerze powiedziawszy nikogo kto by mógł takie nosić..ale bardzo mi się podobają takie ...kocie. :) Zdjęcia mają plamki jakieś takie ale robiłam na szybko.
I jeszcze skrzyneczka, ktorą zrobiłam dawno temu z myślą o jednej dziewczynce. Ale cóz, leżała i leżała i nadal leży więc jeśli jej nie chce to cóż poradzic? Zmuszać nie będę. Dzieci z którymi mam do czynienia nie potrzebują takich rzeczy, nie wiem czy wszędzie tak jest, ale dzieci chcą w prezencie tylko albo głównie Kasę....Dla mnie też łatwiej nie latać po sklepach ...dajesz kasę i spokój....ale jakoś takoś mnie to czasem wnerwia.
Skrzyneczka idealna nie jest, jeden z pierwszych moich tworków...ale na gumki do włosów, spineczki i takie tam mogłaby być idealna szczególnie dla miłośniczki koni.
Znikam na dziś. Jutro wyjeżdżamy z powrotem do DE, koniec urlopu, trzeba wracać do pracy.
Nawet nie wiem kiedy znowu odwiedzę Polskę.

wtorek, 18 lutego 2014

złote rybki i kilka postanowień...

Moich postanowień, przedstawiam tak tu,  publicznie bo spisane prywatnie nie działąją, chociaż psychologia twierdzi, że jak coś napisane to dla umysłu ważniejsze i realizacja postępuje..No a u mnie spisane, ale cos nic nie działa :)

Dokańczam rzeczy różniste, które leżą rozgrzebane. Np. właśnie te rybki. Bawię się ostatnio farbkami i mimo że nie umiem malować bardzo mi się podoba, coraz mniej trzęsą mi się łąpki, jakiś postęp jest. Rybki bardzo proste....pomalowane złotą farbą. Oto one.
Reszta "zmalowanych" rzeczy nadal czeka na wykończenie, a to brakuje lakieru, a to bigli  :)

Teraz plany....postanowienia...To piszę.
Najpierw te robótkowe.
 1. Dokończyć wszystkie kolczyki, podoczepiać bigle i nałozyć lakier i uzupełnić wszystkie inne braki.
2. Dokończyćkomódkę, z której już 3 razy zdzierałam serwetkę...ale przecież nie ma co się poddawać :).
3. Dokończyć  toaletkę dla mnie, mam nadzieję że wymaga tylko lakierowania i obejdzie się bez większych niespodzianek.
4. Deseczki-obrazki do kuchni. Zamierzam je zrobić od wieków i zabrać się nie mogę, deseczk kupione, serwetki też...chęci sę kupić nie da.
5. Karteczka dla dziecka ludzi do których wybieramy się po powrocie do DE, to muszę zrobić w miarę szybko a jest to kolejna rzecz do której zabieram się jakoś niemrawo.
6. Obrazki dzieciowe, dla dziecka mojego, ale z tym to mam czas bo najpierw musi się urodzić. :)
 To chyba na razie tyle z tych najbardziej niezbędnych.
A najbardziej to bym chciala odnaleźć tyle radochy z tej pasji rękodzielniczej  ile miałam kiedyś..ale mam problem wielki z tym że od zawsze lubiłam żeby to co robię było przydatne a teraz to nawet w prezencie nie mam komu dać. To dołujące i chyba zniechęca mnie do robienia....bo nasuwa sę pytanie PO CO?
Co Wy robicie z wytworami, których nie robicie z przeznaczeniem dla siebie?? Odkąd mieszkam w DE sprzedawanie w galerii odpadło, a miło mi było zawsze, jak ktoś coś kupił i to było fajne uczucie że komuś się spodobało. Niby mam duza piwnice, zawsze tam moge schowac nadmiary :), pozniej to wszyscy strasza, ze na hobby i ogolnie na nic nie bede miec czasu.  Strach sie bac.
Ale cudnie by było mieć coś z tego życia oprócz wszechobecnych zmartwień i niepokojów...coś co podniesie na duchu...szczególnie teraz, kiedy nie odpowiadam tylko za siebie.

No i najważniejsze co chcę osiągnąć, wypada napisać. To z czym zawsze i wszędzie mam problem.
Myśleć pozytywnie. Mimo tego ze czesto spotyka sie nieprzyjemnych ludzi, ze nie ma niczego z czego mozna sie jakos specjalnie cieszyc. Tak sobie po prostu myslec ze wszystko ulozy sie dobrze i nie musze sie martwic na zapas i zyc w strachu ze zaraz cos sie zawali. Ze mozna wyjsc do ludzi, a nie ich unikac, bo czesto przeciez sa oni naprawde swietni. Coz...myslenie pozytywne idzie ciezko....moze teraz...teraz mam wieksza motywacje, ale i inne, nowe strachy i niepokoje.
Kto moze i chce niech trzyma kciuki. :)

Koniec na dzis...wywod wyszedl mi osobisty troszke, bardziej niz mial byc...czasem tak bywa.
Pozdrawiam



niedziela, 9 lutego 2014

staroć

ale dopiero co wykończony....tzn. wykończony po raz pierwszy, bo efekt mi się nie podoba i kombinuję co zrobić innego. Mój listek z art-clay...jeden z dwóch i więcej nie będzie. Niewskazane dla mnie teraz podobno lutowanie, taplanie się w lutówce i zabawy oksydą, więc art-clayem się więcej nie pobawię.
Liść jest dość spory, zrobiłam 2 mniejsze które miały być na kolczyki ale jeden się połamał....niestety.
U mnie teraz "na tapecie" decoupage, staram się zrobić sobie pudełka na moje kolczyki i kosmetyki, ale na razie tylko naklejam i zdzieram bo ciągle jest coś nie tak. A że czasu mam po pracy niewiele, to nie wiem kiedy to skończę.
Znikam teraz, dalej nic nie robić. :)


sobota, 25 stycznia 2014

po przerwie

Ależ miałam dlugą przerwę. Chyba z braku chęci do tworzenia a najbardziej do robienia zdjęć. I chyba wolę oglądać dzieła innych. Tak, stanowczo! :)
Twórczy bałagan mam, a jakże :) Wiele rzeczy zaczętych leży i czeka na lepsze czasy....chyba, albo nie wiem na co.
Tymczasem pokażę Wam co poczyniłam dla siebie.
Mam chude nadgarstki więc bransoletki muszę sobie sama sworzyć...odpowiednio malutkie. :)
I takie mam. Te zapięcia spisują się świetnie jeśli ma się wymiar łapki.
Komplecik z howlitu.

A to druga i też z howlitu. 

Teraz "szewc już bez butów nie chodzi", chociaż nie bardzo mam okazję te wytwory nosić.
Pozdrawiam  do następnego....i do zobaczenia na Waszych blogach. :)

sobota, 7 grudnia 2013

nadmiar czasu wolnego

Siedzę teraz więcej w domu i nie mogę już pracować dużo, w związku z tym mam czas na hobby i postanowiłam reaktywować bloga. 
Na razie jeszcze jest marnie z moją twórczością, idzie jakoś opornie ale jak się komuś nie podoba to niech nie patrzy i już. :) Ja sobie tu chcę dokumentować hmm postępy.
Na początek srebro i kamyczki czyli zestawienie moje ulubione.
Cukiereczki:
 I takie trochę poważne. NIe mam oksydy więc taki misz-masz kolorów srebra wyszedł..ale trudno.


niedziela, 15 września 2013

na pożegnanie

Zakładeczka zrobiona bardzo dawno temu.
Nie widzę już sensu prowadzenia bloga, nie mam na to czasu, na tworzenie też zresztą nie. A chęci też gdzieś przepadły, chyba z braku energii. Poza tym uważam że należy mieć szacunek dla swojej sztuki....a ja tego nie mam. Za bardzo przejęłam się opiniami ludzi, którzy uważają że "nudzi mi się to się zajmuję głupotami" i gdzieś w głowie mi to siedzi, że robię nikomu niepotrzebne byle co z braku lepszego zajęcia. Najgorsze że to co tworzę najmniej podoba się własnie mnie. Nie wiem jak to ująć bo w pisaniu nie jestem najlepsza ale patrzę ostatnio na ten blog jako na taki skład rzeczy niepotrzebnych. Dlatego zamykam, może na zawsze a może nie....tego nie wiem. Pozdrawiam i znikam. Do kiedyś.

poniedziałek, 29 lipca 2013

karteczka

Nikt tu już nie zagląda, ale nic dziwnego bo ja sama rzadko bywam i tu i na innych blogach. Odzwyczaiłam się pracując po 12 godzin. Mimo tego że tu pustki będę sobie tu wrzucać jednak swoje "dzieła". Ten blog zawsze miał służyć dokumentowaniu mojej twórczości, postępów itp. i niech nadal tak będzie.

Oto moja ostatnia "wypocina", karteczka na ślub. Na razie to mi kompletnie nie idzie równe przycinanie. Chyba jestem mało staranna, ale w szkole też nigdy nie umiałam zrobić np. równego ostrosłupa. I tak mi zostało ;).
Taka (jak dla mnie mdła bo ja lubię szalone kolory) kopertówka. Może kiedys wyjdzie mi prosta.  Na razie jest jaka jest.
Zdjęcie też jest jakie jest ale jest remont i miejsca na zdjęcia nie mam.

środa, 24 lipca 2013

po zawirowaniach...

Mój miesięczny pobyt w Polsce dobiega końca, spokojnie nie było. Ja po zabiegu, już się wszystko goi i nie boli więc jest dobrze :) W zeszłym tygodniu musiałam też podjąć decyzję o operacji psa, bałam się jak diabli, ale zdecydowałam. Teraz moja bestia sobie już biega, choć jeszcze długo będą goić się rany, Ważne że jej też nic nie boli...i że będzie zdrowa.  Za tydzien wracam do pracy i do...nowego mieszkania...Wreszcie będzie dość miejsca i światła żebym mogła coś sobie "działać" twórczo :) Oby już wszystko szło lepiej.
Przez ten miesiąc cośtam porobiłam, ale zdjęcia mi ostatnio nie wychodzą więc tylko jedno na dziś.
Kolczyki decoupage na masie perłowej. :) W rzeczywistości nie są takie blade.



Boniusiu. Odezwij się w sprawie wysyłki.

wtorek, 9 lipca 2013

porządki.....już przygarnięte

W związku z tym że mam przymusowy urlop i jestem sobie w Polsce prawdopodobnie caly miesiąc postanowiłam posprzątać. Ba, nie miałam nawet wyboru bo remont trzeba zrobić a to wymaga pozbycia się gratów.  Doprowadza mnie to już do szału, bo końca nie widać.
W związku z tym sprzątaniem mam do oddania (tylko za koszty przesyłki) :
Masę biżuteryjną pardo oraz zestaw do fimo. Tylko w komplecie.

Oraz MIEDZIANE druty różnej grubośći, z Empiku i jakies niewiadomego pochodzenia. Fotki nie mam ale jakby ktoś był zainteresowany to odkopię aparat :)
Jeśli ktoś byłby zainteresowany proszę pisać.
Lecę sprzątac dalej....ehhh :)

czwartek, 30 maja 2013

Odrobina

Niewiele robię, więc dlatego taki tytuł.
W związku z moim dość marnym poszpitalnym i przed-szpitalnym samopoczuciem, powstało takie coś.   Dla siebie toto zrobiłam. A co? :) Takie czaszunie w ubrankach. Bigle zostawiłam w PL to musiałam sama coś powyginać. Ogólnie przez zamieszanie i brak sił zostawiłam mnóstwo rzeczy w PL, więc teraz muszę sobie jakoś radzić.
Zdjęcie jest jakie jest, ale u nas ciągle leje albo niebo zachmurzone. Ogólnie pogoda niefajna. Tydzien temu rano był nawet przymrozek. Haha w maju.
Pozdrawiam  i lecę odpoczywać. :)

sobota, 4 maja 2013

ciężko

Ciężkie dni za mną, smutny dzień dziś dla mnie. Ale się nie chcę o tym publicznie rozpisywać.  Czasem tak się świat układa że nie jest wesoło. Napiszę tylko że jest mi strasznie smutno. Szukam pozytywów, ale chyba na to za wcześnie.
I tak wbrew mojemu nastrojowi pokażę moje kolczyki "do pracy". Leciutki i kolorowe.


Nie wiem kiedy je znowu założę, nie wiem kiedy będę mogła wrócić do pracy. Nie wiem dziś nic....
Pozdrawiam wszystkich. Dużo słońca życzę.

czwartek, 4 kwietnia 2013

chwalę się

A jest czym. Dostałam piękne karteczki, za które bardzo dziękuję. Ja niestety mój warsztat karteczkowo papierowy musiałam zostawić w Polsce więc zbyt szybko nic nie powstanie.
Pierwsza karteczka przyszła od Edi. Bardzo wiosenna i kolorowa, strasznie mi się podoba.
 A druga karteczka przyszła dziś od Madzik. Ta również jest śliczna i bardzo elegancka.
Bardzo dziękuję za te karteczki, postaram się jakoś zrewanżować....choć pewnie nie własnoręcznie robionymi karteczkami...
Uwaga: Uprzejmie proszę nie mordować za te zdjęcia....kartki w realu dużo piękniejsze.
:)

A ja zamiast tworzyć i odpoczywać to walczę z podatkami, biurokracjami i niespecjalnie mi się to podoba. Ach i jeszcze sprzątam, co nie podoba mi się wcale.... :) Od 3 dni pada śnieg.....Wiosno! Co z Tobą??

A jeszcze na koniec Wam pokażę mojego potworka papierowego, którego zrobiłam przed pierwszym wyjazdem do Niemiec.  To taka kartka-schowanko na kolczyki. Robione na wzór kartki na czekoladę, ale ponieważ potrzebowałam zrobić pewne zmiany to w środku troszkę nie wyszło ;p.
Kolory jak zawsze szalone troszkę.

A ja wyjeżdżam znowu (mam nadzieję bo lubię mieć pracę, którą lubię) w niedzielę i nie wiem kiedy będę znowu. Pozdrawiam i wracam do robienia porządku....

czwartek, 28 marca 2013

decu

Ależ zimno....ja już nie mogę doczekać się wiosny od 2 miesięcy....co najmniej. Przybyłam wczoraj do Polski a tu straszny ziąb. W Niemczech niestety to samo. Wiosna jakoś przyjść nie zamierza.
Poczyniłam trochę kolczyków. to pokazuję. Niewiele tego bo nie mam czasu a jak znajdę chwilę to niestety  jest wieczór, a ja mam tak okropne światło, że mnie zniechęca. Ale jak jestem w domu w PL to już lepiej idzie. :)








Pozdrawiam.

czwartek, 14 lutego 2013

tydzień urlopu

Jestem na tzw. urlopie. Przedłużonym...z przyczyn niezależnych od nas...za sprawą pewnej dzikiej świni. Ale to nieważne.
Staram się odpoczywać, ale to nie jest to co ja potrafię.
Nie wiem czy nie zamknąć tego bloga bo jak jestem "tam" to ani pisać ani tworzyć nie mam czasu, a jak jestem tu to też nic mi nie idzie.
Przedstawiam Wam moje pierwsze próby z bransoletkami....wypróbowałam na nich wszystko co mi przyszło do głowy...a co sobie będę żałować haha. Pochlapałam, podrapałam. Wyszło takie cóś, nie moje kolory, za to żabki moje ;).

Udało mi się skończyć też skrzyneczkę z końmi...ale....no właśnie. Popsułam zawiasy i nigdzie nie mogę ich kupić. Tzn. zawiasy to kupiłam ale takich malutkich wkrętów to znaleźć nie mogę.
Czy ktoś wie gdzie szukać takich zawiasów albo może ktoś ma na zbyciu?
Pozdrawiam.

kulinarne

Popularne posty